Christian Living: Ordeal or Adventure?
By Larry Greider
Chrześcijańskie życie Męczarnia albo Przygoda ?
tłum: Grzegorz Głowala
Być może zachwyciłeś się wielkimi wyczynami i fizyczną wytrzymałością człowieka. Ale wielu z nas prowadzi codzienne życie, często nie rozpoznając w nim wielkiej przygody.
Do 1953 roku żaden człowiek nie postawił swej stopy na szczycie Mount Everest - najwyższej górze świata. Różne ekspedycje z różnych krajów próbowały podejścia ale nikomu wcześniej nie udało się osiągnąć wierzchołka himalajskiego giganta, który wznosi się 29,028 stóp (8848m) n.p.m.

Po upadku w 1952 roku kilku Szwajcarów zrobiło drugie podejście na Mount Everest z imponującą ekspedycją która zawierała kilku najlepszych na świecie alpinistów. Posiadali oni lekki prowiant - lekkie kurtki z kapturem i śpiwory typu mumia oraz nowoczesne wyposażenie ze stopu aluminium i karnistry z tlenem.
Jeszcze jak na złość zbiorowego doświadczenia i skomplikowanych obliczeń, Szwajcarska ekipa upadła. Górska wieża znajdująca się na granicy Nepalu i Tybetu, okryta była niegościnną pogodą. Powietrze pozbawiało himalistów płuc a grunt pod nogami był nieprzewidywalny. Na początku 1953 roku brytyjska ekspedycja na Mount Everest (Czomolangma) miała skompletowane plany aby zdobyć legendarny szczyt. Czy osiągną jednak sukces, czy zakończy się ona porażką?
Wspinaczka i osiągnięcie szczytu.
Ekspedycja miała znanych himalaistów takich jak Edmund Hillary i Tenzing Norgay oraz wielu innych sławnych osobistości świata himalajskiego. Przed wspinaczką przyjęli oni odpowiedni szczegółowy trening. Jednak determinacja uczestników i podążanie właściwym kursem było najlepszą strategią ku podążaniu dla zwycięstwa. Każdy wydawał się być gotowy i zdeterminowany na sukces.
Alpiniści przygotowali się na niebezpieczną podróż, jeszcze zanim zaczęli wspinaczkę, wyzwanie jednak wzrosło bardziej niż ktokolwiek tego oczekiwał. Oślepiający śnieg, odmrożenia, wyczerpanie i inne mniejsze trudności powodowały iż zniechęcenie zbliżało się. W końcu niebezpieczeństwo zwiększyło się i zamknęło drogę na wierzchołek.
Następnie ekspedycja rozważyła aby zawrócić spod masywu górskiego. Potem wszyscy chcieli ukryć się w szczelinie lodowca. Oślepiające śnieżne promienie chciały śmierci każdego. Kilku wspinaczy jednakże pozostało optymistami. Ich wizją było osiągnięcie wierzchołka, byli bardzo zdeterminowani i nic nie było w stanie ich odstraszyć.
Pod koniec Maja (29.V) o poranku 1953 roku himalaista Hillary i Norgay opuścili obóz 4 na górze po południowej stronie. Od wierzchołka dzieliło ich kilka setek jardów. To był najważniejszy dzień ich życia.
Kilka ostatnich jardów pokonali pojedyńczo. Było to bardzo ryzykowne i wymagające dużego wysiłku podejście. Jeden zły krok lub posunięcie mogłoby przynieść fatalny w skutkach błąd. Ale oni kierowali się czystą wizją zwycięstwa. W ten oto sposób dwóch mężczyzn wytrwało krok po kroku po śliskim lodzie.
W końcu całą ich drużynę opanowała wielka radość: Osiągnęli wierzchołek. Radosne podniecenie ogrzało ich zimne ciała. Ich cel został osiągnięty, wyprawa powiodła się. W kilka dni gazety całego świata ogłosiły ich zwycięstwo.
Co zrobili ludzie idąc przez takie trudności i poświęcenie? Hillary i Norgay, pozostali pełnymi sukcesu alpinistami, Wytrwali wielkie trudności w imię wielkiej przygody.
Życie chrześcijanina wielką przygodą.
Ta ekspedycja jest podobieństwem chrześcijańskiej drogi życia. Być może jakieś dziecko Boże widzi swoje powołanie jako ciężar. Dla kilku, Boża droga życia wygląda jak "przeprawa przez gehhennę" którą należy przetrwać niż jako przygodą się cieszyć.
Apostoł Jakub nawołuje "Za pełną radość poczytujcie to sobie, bracia moi, ilekroć spadają na was różne doświadczenia. Jk 1:2 (BT) Co to za trudna sytuacja z której możemy się radować? Co za radość znajdujemy w chorobie, rodzinnym odrzuceniu lub straceniu pracy?
Na pozór małe sytuacje wydają się być dobre. Jednak cudowny Jakub zachęca nas raczej do patrzenia na wydarzenia z innej perspektywy, aby zawsze pozytywnie kontynuować przygodę w chrześcijańskim życiu. Powinniśmy patrzeć naprzód, radośni ze zwycięstwa na końcu naszej walki, ponieważ jest to ściśle związane z tym co oczekuje prawdziwy chrześcijanin.
Czy spacerowanie w dół po wiejskiej dróżce w letni dzień, przedstawia obrazki wielkiej wyprawy. Czy uważasz taką wycieczkę za przyjemność? Tak, ale czy jest to wyzwanie? Można leżeć w ciepłym słońcu na wiejskiej dróżce lub rozglądać się na świat z najwyższego wierzchołka świata. Pełna spokoju polna dróżka nie pasuje do niebezpiecznej przygody, która kończy się największym zwycięstwem.
Na tej samej drodze ukazane jest chrześcijańskie wyzwanie. Walczymy!: "Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. "(Ef 6:12) (BT). Jezus Chrystus dał nam wyzwanie mówiąc: "Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. (14). Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują." (Mt 7:13-14) (BT)
Cały świat jest oszukiwany przez Szatana, który sprzeciwia się objawionej drodze Bożej do życia (Obj 12:9). Stoimy tak jak mała armia naprzeciwko wielkiej wygranej. Niewłaściwy wpływ świata jest wszędzie i my musimy walczyć tak dobrze jak tylko nasza własna człowiecza natura na to pozwala. Musimy z pomocą Bożą walczyć z diabłem który ze swoimi legionami demonów zdeterminowany jest pozbawić nas życia które dał nam Bóg. Z pewnością droga chrześcijanina, podobna jest do przygody i wymaga zdecydowanej walki przeciwko wszelkim trudnością i przeszkodom.
Chętni do trwania
Wielka przygoda pozbawiona jest chęci ulegania trudnościom. Każdy wspinacz po górach wie że ekspedycja żąda fizycznego poświęcenia. A to zwisania na linie, spania i jedzenia w ciasnych pomieszczeniach, cierpienia z powodu odmrożeń i trwania w zimnie idąc przez teren. Ale jest to tylko kilka kosztów wyprawy, jakie się ponosi.
Chrześcijańskie życie Pawła nie było łatwe. W II liście do Koryntian wylicza on kilka swoich doświadczeń: "(24). Przez Żydów pięciokrotnie byłem bity po czterdzieści razów bez jednego. (25). Trzy razy byłem sieczony rózgami, raz kamienowany, trzykrotnie byłem rozbitkiem na morzu, przez dzień i noc przebywałem na głębinie morskiej. (26). Często w podróżach, w niebezpieczeństwach na rzekach, w niebezpieczeństwach od zbójców, w niebezpieczeństwach od własnego narodu, w niebezpieczeństwach od pogan, w niebezpieczeństwach w mieście, w niebezpieczeństwach na pustkowiu, w niebezpieczeństwach (27). w pracy i umęczeniu, często na czuwaniu, w głodzie i pragnieniu, w licznych postach, w zimnie i nagości, (28). nie mówiąc już o mojej codziennej udręce płynącej z troski o wszystkie Kościoły. (II Kor 11:24:28) (BT)
W Ew. Łukasza Jezus ostrzegł zwolenników wyliczając koszty życia podążania Jego drogą, nawet jeżeli należało wliczyć to ich życie. Chrześcijanie muszą być chętni do uczestniczenie w trudnościach aby wejść do Królestwa Bożego. Jezus przestrzega, że kto nie jest ochoczy ten nie może być Jego uczniem: "Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem." (Łk 14:27) (BT)
Przewidywanie zwycięstwa.
Przygoda przychodzi w oczekiwaniu zwycięstwa. Żaden przywódca ekspedycji nie mógł pozwolić sobie na coś innego jak tylko oczekiwania sukcesu. Negatywizm powoduje rozpad drużyny. Wizja zwycięstwa zostałaby stracona. Chociaż życie Chrześcijanina nie jest tylko fragmentem, lecz stanowi ciągłość nie możemy nigdy zgubić widoku osiągnięcia naszego zwycięstwa. Bóg przypomina nam aby być pewnym siebie i naszego zwycięstwa: (Flp 1:6) (6). "Mam właśnie ufność, że Ten, który zapoczątkował w was dobre dzieło, dokończy go do dnia Chrystusa Jezusa." (BT) Potrafimy iść śmiało przed tron łaski, wiedząc że nasz starszy Brat dotarł na szczyt i trzyma linę dla nas.
Paweł w liście do Koryntian 9:25-27, porównał naszą walkę do sportowca. On jednak współzawodniczy dla przemijającej nagrody, lecz my dla nieprzemijającej. Nasza nagroda jest dużo większa od jakiejkolwiek, którą potrafimy zdobyć w jakimkolwiek współzawodnictwie tu w tym życiu na ziemi, a wiedza z pewnością powinna nas motywować. "Każdy, który staje do zapasów, wszystkiego sobie odmawia; oni, aby zdobyć przemijającą nagrodę, my zaś nieprzemijającą. 26. Ja przeto biegnę nie jakby na oślep; walczę nie tak, jakbym zadawał ciosy w próżnię, (1 Kor 9:25-26). Ap. Paweł oczekuje zwycięstwa. Powinniśmy liczyć na nie. Mamy Jezusa po naszej stronie, a z nim wszystko jest możliwe. (Flp 4:13)
Chrześcijanin powinien przybrać postawę podróżnika, przygodowca. Spojrzeć na każdy metr i każdy punkt zaczepienia jako sukces. Uważać każdy siniak i zadrapanie jako część ceny ostatecznego triumfu. Kontynuować walkę do najwyższej doskonałości: stosownie do Syna Bożego. Żadna przygoda nie jest większa od życia w Jezusie Chrystusie.
Do zobaczenia na wierzchołku.




29 Maja 1963 Edmund Hillary z Nowej Zelandii i Tenzing Norgay z Nepalu jako pierwsi ludzie zdobyli Mount Everest--Chomolungma najwyższe miejsce na ziemi.