Dzień sobotni w listach pierwszych chrześcjan
W rozmowie na temat soboty i niedzieli tradycyjnie cytuje się teksty (Kol 2,14-17),(Gal 4,8-11),(Rzym 14,5-6) . W liście ap. Pawła do Kolosan czytamy: "(14) Wymazał obciążający nas list dłużny, który się zwracał przeciwko nam ze swoimi wymaganiami, i usunął go, przybiwszy go do krzyża;(15)Rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności, i wystawił je na pokaz, odniósłszy w nim triumf nad nimi. (16) Niechże was tedy nikt nie sądzi z powodu pokarmu i napoju albo z powodu święta lub nowiu księżyca bądź szabatu.(17) Wszystko to są tylko cienie rzeczy przyszłych; rzeczywistością natomiast jest Chrystus." (Kol. 2:14-17). Na podstawie tego fragmentu pragnie udowodnić się, że Chrystus przybił coś do krzyża, jak również, że ap. Paweł ostrzega przed przykazaniem sobotnim z Dekalogu.
Odnośnie tego fragmentu zacytujmy niektóre wypowiedzi:
Ireneusz, - cytuje fragment z (Kol. 2,16) by zniechęcić chrześcjan do obchodzenia "uroczystych świąt".
Tertulian, - "Apostoł naucza tu wyraźnie, jak został on (zakon) unieważniony"
Augustyn, - tłumaczy, że Chrystus był niewinny, gdy naruszał szabat, ponieważ "usuwał on cienie".
Luter, - "Paweł unieważnił tutaj szabat imiennie i nazwał go cieniem, który przeminął, ponieważ ciało, którym jest sam Chrystus, przyszło" - ("Wider die himmlischen Propheten").
Kalwin, - "Chrystus przez swą własną śmierć unieważnił .... obowiązek przestrzegania rytuałów",- wyjaśnia iż były to jedynie cienie. Uważa, że podział na dni przeznaczony był wyłącznie dla Żydów.
J. Danielou, - "Święty Paweł ogłosił koniec szabatu (Rz. 14,6) ..... Skoro szabat miał stopniowo umrzeć, stało się to dlatego, że był on jedynie tymczasową instytucją i symbolem świata przyszłego. Obecnie ten świat nastał, a więc symbol powinien zniknąć".
W. Robertson Nicoll, - "obowiązek szabatu przeminął w takim samym stopniu jak ofiary i obrzezanie".
Paul K. Jewett, - "stwierdzenie Pawła (Kol. 2,16) wykazuje ponad wszelką wątpliwość, iż nauczał on swoich nowonawróconych, że nie mieli żadnego obowiązku święcenia siódmego dnia tygodnia czyli soboty".
W. Rordorf, - "W odniesieniu do chrześcjan wywodzących się z pogan Paweł całkowicie odmawia nawet zwrócenia oczu na zakon starotestamentowy: chrześcjanie ci są wolni od jakiegokolwiek obowiązku święcenia zakonu... W szczególności nie mają oni żadnego problemu z dalszym święceniem żydowskiego szabatu. Nie stoją przed takim problemem"
Przytoczone powyżej wypowiedzi konsekwentnie wyrażają stwierdzenie, że Paweł uważał sobotę za starotestamentową instytucję symboliczną, wypełnioną do końca przez Chrystusa. Skoro interpretacja ta została "uświęcona" przez historię, to poddanie listu do Kolosan i związanych z nim fragmentów nowemu, krytycznemu zbadaniu może okazać się przedsięwzięciem nad wyraz pretensjonalnym. Jednakże warto to uczynić, bo przedsięwzięcie wymaga, aby poddano takiej próbie ważność każdej "odziedziczonej" interpretacji . Sprawa jest bowiem nad wyraz poważna i godna zbadania, gdyż o ile wiadomo z relacji biblijnych, Chrystus nie unieważnił IV przykazania, wręcz przeciwnie potwierdził jego ważność wypowiadając słowa: "sobota jest ustanowiona dla człowieka".
Zbór w Kolosach.
Zbór w Kolosach zawdzięcza swój początek Epafrasowi, który tam działał (Kol. 1,7), lecz wbrew przekazanej Kolosanom nauce apostolskiej pojawiają się tam dążności judaizujące i dziwne przemieszanie kultów.
Przy studiowaniu tej księgi należy zwrócić uwagę, iż przestroga związana z przestrzeganiem dni jest jednym tylko aspektem herezji Kolosan. Należy się upewnić co było przyczyną fałszywego nauczania, które pociągało za sobą ryzyko potępienia wierzących Kolosan?
Herezja Kolosan.
Ukazanie religijno historycznego tła herezji Kolosan nie jest wcale łatwym zadaniem, zważywszy na ukryte aluzje do takich pojęć jak "tradycja" (2,8), filozofia(2,8), jedzenie i picie (2,16), władze i zwierzchności (2,15), żywioły świata (2,8), boskości (2,9); Komentatorzy w równym stopniu powołują się na judaizm i synkretyzm dla wykazania, że Kolosanie wyznawali jakąś odmianę gnozy. Günter Bornkamm ("The heresy of Colossians" s.126), stwierdza kategorycznie: "W jednym punkcie nie mam żadnych wątpliwości: Doktryna Kolosan o roli żywiołów należy do starożytnej mitologii i spekulacji orientalnej teologii eonu, która była bardzo rozpowszechniona i ugruntowana w helenistycznym synkretyzmie". W. Rordorf (Niedziela s. 136), - "W istocie zajmujemy się ewentualnością występowania nurtu tradycji synkretystycznej, w której materiał żydowsko - chrześcjański splata się nieustannie z materiałem hellenistycznym i z jego orientalnym pochodzeniem".
Fałszywe nauczanie, z którym rozprawia się Paweł w liście do Kolosan charakteryzuje się błędami teologicznymi i praktycznymi. Filozofia Kolosan była sprzeczna z nauką Chrystusa. Źródłem władzy według Pawła była wytworzona przez człowieka tradycja (2,8), a miała ona pozór mądrości (2,32). Kolosanom brakowało prawdziwej mądrości (2,3), poznania (2,2), zrozumienia (2,2;1,9). Namawiano chrześcjan by oddawali cześć zwierzchnością kosmicznym (2,10;2,15) i żywiołom świata (2:8;2:18,2:20).
Chcąc uzyskać ochronę przed tymi mocami kosmicznymi i zwierzchnościami, "filozofowie" Kolosan nakłaniali chrześcjan do kultu i adoracji mocy anielskich (2:18-20) oraz uprawiania praktyk rytualnych i ascetycznych (2,21-22). Zapewniało to przystęp do boskiej pełni (2:9; 1:19) co jest wyraźnie skonfrontowane z Chrystusem. Błąd teologiczny powstał więc na skutek wprowadzenia anielskich pośredników.
Rezultatem teologicznego błędu była praktyczna realizacja ścisłego ascetyzmu i rytualizmu. Następowało to poprzez wyzucie się grzesznego ciała (2,11), rygorystyczne traktowanie własnego ciała (2,23), zakaz dotykania i smakowania pewnych rodzajów pokarmów i napojów (2:21) oraz skrupulatne przestrzeganie świętych dni i pór dnia takich jak święta, nowiu miesiąca, szabatu (2,16). Zapewne te ascetyczne pojmowanie wiary miało zapewnić dodatkową ochronę i całkowity dostęp do pełni Bożej. Można to wywnioskować z zaznaczonej przez Pawła różnicy pomiędzy tymi, którzy żyją według żywiołów świata, a tymi, którzy żyją według Chrystusa (2,9). Dlatego chrześcjanin uzyskuje zupełność życia nie przez żywioły świata, lecz przez Chrystusa, który jest głową wszelkiej nadziemskiej władzy i zwierzchności (2,10).
Z tych szkicowych i skrótowych danych możemy już ustalić, że sobotę wspomniano w tym fragmencie nie w kontekście bezpośredniej dyskusji, dotyczącej obowiązku wynikającego z prawa, ale raczej w kontekście synkretystycznych wierzeń i praktyk, które wyprowadzały pewne elementy ze Starego Testamentu niewątpliwie w celu znalezienia usprawiedliwienia dla tych ascetycznych zasad bronionych przez filozofów. Nie zostaliśmy poinformowani jaki typ przestrzegania szabatu propagowali ci nauczyciele. Jednak na podstawie propagowania przez nich skrupulatnego przestrzegania przepisów oczywistym się wydaje, iż dzień ten należało święcić w sposób jak najbardziej rygorystyczny i przesądny.
Jeżeli zatem Paweł nie zwalcza jak się powszechnie uważa piętna żydowskiego albo judeo-pogańskiego legalizmu, ale raczej synkretystyczną filozofię, (zawierającą elementy żydowskie), to czy właściwym jest posługiwanie się tym fragmentem dla określenia zasadniczego stosunku Pawła do instytucji soboty? Czy potępienie przez Pawła wypaczonego sposobu posługiwania się obrzędem religijnym stanowi właściwą podstawę do zwolnienia wszystkich chrześcjan z tego obowiązku (przestrzegania soboty). Czy kwestia wersetów (2,16-17) istotnie miała przedstawiać nauczanie Pawła iż chrześcjanie nie są już dłużej zobowiązani do przestrzegania jakiegoś dnia świątecznego, czy raczej była to kwestia innej myśli?
Prawo a list do Kolosan
Zastanówmy się zatem jaką rolę odgrywa prawo w walce Pawła z herezją Kolosan. Czy Paweł ma na myśli prawo moralne - dziesięciu przykazań, czy prawo ceremonialne - praw i przepisów dotyczących ofiar za grzechy, gdy mówi o "liście dłużnym", który Bóg "usunął" przybiwszy do krzyża (2,14). Wyjaśniając kwestię prawa, będziemy mogli ustalić czy w rozumieniu Pawła opisany szabat jest częścią tego co zostało przybite do krzyża.
Aby pojąć prawniczy język listu do Kolosan (2,14) konieczne jest przede wszystkim odwołanie się do argumentów użytych przez Pawła w poprzednich tekstach, gdzie walczy on z "filozofią" Kolosan. Stwierdziliśmy już, że to fałszywi nauczyciele "zwodzili" (2,4) chrześcjan, pragnąc, aby ci uwierzyli, że przestrzeganie "przepisów" było konieczne dla zapewnienia sobie ochrony u tych kosmicznych istot, które rzekomo mogły dopomóc im stać się uczestnikami pełni i doskonałości bóstwa. Po pierwsze przypomina on Kolosanom, że w Chrystusie i tylko w Nim "mieszka cieleśnie cała pełnia boskości" (2,9) i że dlatego właśnie wszystkie formy władzy jakie istnieją, są mu całkowicie podporządkowane, gdyż "On jest głową wszelkiej nadziemskiej władzy" (2,10). Po drugie, apostoł ponownie stwierdza, że tylko w Chrystusie i tylko przez Niego człowiek wierzący może uzyskać "pełnię w Nim" (2,10), ponieważ Chrystus nie tylko posiada "pełnię boskości" (2,9), ale także daje pełnię "odkupienia" i "przebaczenia grzechów" (1,14; 2,10-15;3,1-5);
Chcąc wyjaśnić w jaki sposób Chrystus rozszerza "doskonałość" (1,28; 4,12) i pełnię (1,19; 2,9) na człowieka wierzącego, Paweł nie ucieka do prawa, ale do chrztu. Jest to istotne zróżnicowanie, skoro wyjaśnienie ważności prawa stanowi zawsze integralną część prezentacji Ewangelii przez Pawła. Oskarżycielem nie jest prawo lecz człowiek. Fakt, że w całym drugim rozdziale listu do Kolosan "określenie prawo", nie jest przedmiotem sporu, potwierdza to, co powiedzieliśmy wcześniej, a mianowicie, że herezja Kolosan nie opierała się na zwykłym legalizmie żydowskim, ale raczej na niezwykłym (synkretystycznym) rodzaju ascetycznych i kultowych przepisów, które podważały znaczenie aktu doskonałego odkupienia Chrystusowego. Pragnąc walczyć z tymi fałszywymi naukami, Paweł decyduje się na wywyższenie ukrzyżowanego, zmartwychwstałego i uwielbionego Chrystusa, wyjaśniając jak to chrześcjańska doskonałość jest dziełem Bożym. To On sam rozszerza na każdego chrześcjanina łaski i dobrodziejstwa śmierci oraz zmartwychwstania Chrystusa na skutek przyjęcia chrztu (2,11-13). Dobrodziejstwa chrztu zostały przedstawione w sposób konkretny jako przebaczenie wszystkich naszych grzechów (2,13;1,14;3,13), czego rezultatem stało się ożywienie (2,13) w Chrystusie. Ponowne potwierdzenie pełni Bożego przebaczenia, dokonanego przez Chrystusa na krzyżu i rozciągniętego poprzez chrzest na każdego chrześcjanina, stanowi w istocie właściwą odpowiedź Pawła udzielną tym, którzy próbują dodać coś do doskonałości przez poddanie się "przepisom". Chcąc uwydatnić pewność i pełnię boskiego przebaczenia (już stwierdzonego w 2,13), apostoł wykorzystuje w rozdziale 2,14 prawniczą metaforę, mianowice, że Bóg jako sędzia "wymazał i przybił do krzyża... list dłużny- ???p??????".
List dłużny.
Co rozumiał Paweł przez "cheirographon" (określenia używane w starożytności w sensie "napisane potwierdzenie" albo "poświadczenie długu")? Czy powoływał się na Prawo Mojżeszowe z jego szczegółowymi rozporządzeniami deklarując w ten sposób, że Bóg przybił do krzyża prawo? Gdy ktoś przychyla się do takiej interpretacji, to nie wyklucza możliwości prawnej, że i sobota mogła zostać włączona do rozporządzeń przybitych do krzyża. Są rzeczywiście autorzy, którzy przychylają się do takiego poglądu. Ale poza trudnościami gramatycznymi trudno się zgodzić aby Paweł jak pisze J. Huby, "przedstawiał Boga jako istotę krzyżującą świętość, jaką było prawo Mojżeszowe". Co więcej pogląd ten nie powinien być dodany, ale przeciwnie wręcz wyjęty z argumentacji Pawła, udawadniającej pełnię Bożego przebaczenia. Czy również usunięcie moralnego prawa dałoby chrześcjaninowi pewność boskiego przebaczenia? Z pewnością nie. Pozbawiłoby to jedynie ród ludzki zasad moralności. Po drugie nie można usunąć winy, niszcząc kodeks praw.
Większość komentatorów wyrażenie "cheirographon" interpretuje jako "poświadczenie długu" wynikające z naszych przestępstw, albo jako "księgę zawierającą zapis grzechów". Obydwa te określenia znajdują swoje potwierdzenie w literaturze rabinistycznej i apokaliptycznej. W Loshe - "w judaizmie stosunek pomiędzy człowiekiem a Bogiem przedstawiano często jako stosunek pomiędzy dłużnikiem a wierzycielem". Pewien rabin mówił np. "gdy człowiek grzeszny, Bóg zapisuje dług na konto śmierci. Gdy człowiek pokutuje, dług zostaje wymazany (tzn. uznany za nieważny). Gdy człowiek nie pokutuje to co zostało zapisane pozostaje w mocy". W apokalipsie Eliasza znajdujemy opis anioła trzymającego księgę wyraźnie zwaną cheirographon, w której notowane są grzechy widzącego (proroka).
J. Banstra dowodzi jednak, że księga z zapisami grzechów ludzkich - to ciało ludzkie, które Chrystus przyjął na siebie i zabrał ze sobą na krzyż. Poparciem tego poglądu jest cytat z "Ewangelii prawdy", gdzie czytamy: "Z tego powodu Jezus pokazał się, zabrał tę księgę dla siebie. Został przybity do krzyża drewnianego; przybił On dekret Ojca do krzyża"- Edgar Hennecke (Apokryfy Nowego Testamentu 1963 s 237). Utożsamianie słowa "cheirographon" z ciałem ludzkości, które Chrystus wziął na siebie i zaniósł na krzyż, zostało po raz pierwszy zaproponowane przez O.A. Blanchette. Catholic Biblical Quarterly 23 (1961) 306-312.
Herold Weiss - "Wydawałoby się, że słowo "cheirographon" powinno być interpretowane w określeniach kontekstu podanego przez Apokalipsę Eliasza. Księga relacjonująca popełnione grzechy służy tu jako przestroga dla potępienia ludzkości. Oznaczałoby to, że utożsamianie słowa "cheirographon" z prawem Mojżesza nie jest prawidłowe, ponieważ prawo nie jest księgą zapisów" (zapisanych grzechów).
Często jednak słowa te są interpretowane w kontekście (Ef. 2,15) jako "prawo z jego prawnymi wymaganiami". Przede wszystkim wyrażenie: "prawo przykazań" pojawiające się w liście do Efezjan nie występuje w liście do Kolosan. Po drugie celownik w liście do Efezjan jest rządzony przyimkiem "??". Wyraża on dzięki temu tę myśl, że prawo zostało podane w przepisach. Wreszcie kontekst w obu przypadkach jest treściowo odmienny.
Na podstawie tych i podobnych przykładów, oczywistym się staje że "cheirographon" jest albo "pokwitowaniem zadłużenia z powodu grzeszni", albo księgą notowań grzechów ale nie jest to prawo Mojżeszowe jak słusznie zauważa Weiss, "nie jest księgą zapisów". Co zatem mówił Paweł, pozwalając sobie na metaforę tego rodzaju? To mianowicie, że Bóg "wymazał", "usunął" i "przybił do krzyża" poprzez ciało Chrystusa (które w pewnym sensie przedstawia winę rodzaju ludzkiego) tenże "cheirographon", narzędzie upamiętniające grzech. Legalną podstawą tego narzędzia były "wymagania" (2,14), ale to, co Bóg zniszczył na krzyżu, to nie żadna legalna podstawa (prawo) do uwikłania nas w grzech, ale relacja i pisemny zapis naszych grzechów. Niszcząc zapis grzechów, Bóg usunął możliwość wytoczenia człowiekowi aktu oskarżenia. Zawsze tak można postąpić wobec tych, którzy dostąpili przebaczenia.
Pogląd znajduje także oparcie we frazie: "usunął go spośród nas, ze środka nas" (2,14). Wykazano, że środek ów był miejscem zajmowanym w centrum sądu albo zgromadzenia przez świadka oskarżenia - to "cheirographon", który Bóg w Chrystusie wymazał i usunął z sądu. Może ktoś nie zrozumieć znaczenia w jaki sposób poprzez tę mocną metaforę Paweł potwierdza ponownie pełnię Bożego przebaczenia, ofiarowanego ludziom przez Chrystusa na krzyżu. Niszcząc świadectwo naszych grzechów, Bóg "rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności" (2,15), nie mogą one bowiem już dłużej spełniać roli oskarżycieli braci (Obj 12,10). A zatem nie ma już dłużej takiej potrzeby, aby chrześcjanie nadal odczuwali swą niezupełność i poszukiwali uczestnictwa w "pełni boskości" przez "wymagania". Ci którzy na skutek chrztu umarli i ożyli z Chrystusem, mogą teraz żyć w pewności odkupienia i przebaczenia. Dlatego też żadne władze i zwierzchności nie muszą już ich więcej nic a nic obchodzić.
W całej tej argumentacji prawo jak widać - i jak to potwierdza Weiss - "nie odgrywa żadnej roli". A zatem jakiekolwiek próby odczytania w słowie "cheirographon" aluzji do soboty albo do jakiegokolwiek innego starotestamentowego rozporządzenia nie znajdują żadnego uzasadnienia. Dokument, który został przybity do krzyża zawierał nie prawo moralne ani ceremonialne, ale zapis naszych grzechów. Czyż nie jest to prawdą nawet i dzisiaj, że wspomnienie o grzechu może wytworzyć w nas poczucie niedoskonałości? Rozwiązanie tego problemu - poczucia niedoskonałości - może według Pawła nastąpić nie na drodze poddanie się systemowi "wymagań", ale przez zaakceptowanie faktu, że na krzyżu Bóg wymazał nasze grzechy i zapewnił nam przebaczenie. Możemy stąd wywnioskować, że fragment listu do Kolosan (2,14) ponownie potwierdza treść Ewangelii. Dobrą Nowinę stanowi to, że Bóg przybił na krzyżu nasze winy i zapis naszych grzechów, ale w żadnym wypadku nie ma tu mowy o prawie i sobocie.
Skoro tylko udało się Pawłowi oddalić spekulacje intelektualne "filozofii" Kolosan przez ponowne potwierdzenie supremacji Chrystusa i pełni Jego odkupienia (w 8-15), przechodzi on teraz do praktycznych tego konsekwencji, usiłując rozprawić się wyraźnie z pewnymi cechami religijnych praktyk tychże "filozofów". "(16) Niechaj więc nikt o was nie wydaje sądu co do jedzenia i picia bądź w sprawie święta czy nowiu, czy szabatu. (17) Są to tylko cienie spraw przyszłych, a rzeczywistość należy do Chrystusa." (Kol. 2:16-17).
Skoro w napomnieniu tym sobota została wymieniona jako jedna z praktyk religijnych, będących "cieniem rzeczy przyszłych", to można generalnie stwierdzić, że "Paweł unieważnił tu sobotę, wymieniając ją z nazwy, i określił jako cień który przeminął, ponieważ ciało, którym jest sam Chrystus stało się rzeczywistością". Chcąc poddać próbie wartość tej tradycyjnej interpretacji, należy wziąć pod uwagę kilka kwestii. Czy praktyki włączone do tego zestawu powinny zostać potraktowane jako przepisy ściśle Mojżeszowe, czy też jako nauki o charakterze purytańskim, a więc przesadnie ceremonialne i wywodzące się w dodatku z synkretystycznej ideologii? Czy apostoł potępia wstrzymywanie się od pokarmów i napojów, jak również uznawania dni świętych i pór dnia jako takich, czy też ostrzega raczej przed niewłaściwym traktowaniem tego wszystkiego? Jakiego rodzaju przestrzegania szabatu bronili ci fałszywi nauczyciele? Jaki był, ogólnie mówiąc, stosunek Pawła do soboty i do świąt żydowskich?
Charakter wymagań
Wymagania dotyczące "jedzenia", picia, świąt, nowiu księżyca i soboty nie należą wyłącznie do prawa Mojżeszowego. Chociaż ta wzmianka o obchodzeniu "święta, nowiu księżyca i szabatu" wskazuje wyraźnie, że ci fałszywi nauczyciele wywodzili swe niektóre nauki ze Starego Testamentu, to jednak ograniczenia dotyczące "jedzenia i picia" nie mogą być zaszeregowane do tego samego źródła. Określenia "ß?????" i "?????" nie oznaczają wcale (jak to często jest niedokładnie tłumaczone) "pokarm - ß?????" i "napoju - ??ľ?", ale samą czynność "jedzenia i picia". Dlatego sprawa nie polega na tym, jak dowodzi R.C.H. Lenski, "czy dany pokarm i napój są właściwe, czy niewłaściwe, czyste czy nie czyste, ale idzie tu o przepisy kiedy jeść, kiedy pić lub kiedy pościć". Norbert Hugede również pisze: "Nie ma zatem kwestii różnicy pomiędzy czystym, a nieczystym jak to czytamy w III Mojż 11, ale jest tam mowa o praktykowaniu postów zgodnie ze zwyczajem pogańskich ascetów", A. S. Peake - "Nie ma tu w ogóle kwestii zgodnego czy niezgodnego z prawem przyjmowania pokarmów, idzie tu natomiast o wybór pomiędzy jedzeniem a piciem, a całkowitą abstynencja. W grę wchodzi zatem ascetyzm, a nie rytualna czystość". Co więcej prawo Mojżeszowe milczy na temat napojów z wyjątkiem przypadku nazarejczyków i Rechabitów, którzy powstrzymywali się od napojów alkoholowych na mocy specjalnego ślubowania.
To, że przepisy dotyczące pokarmów, o których wspomniano w liście do Kolosan, nie należą do kanonu prawa Mojżeszowego, wynika z wersetu 21, gdzie pojawia się zakaz (dotyczący najwidoczniej spożywania pokarmu) ustanowiony przez rzeczników "filozofii". "Nie dotykaj, nie kosztuj, nie ruszaj!" Takie ascetyczne ograniczenia, ustanowione dla wprowadzenia rygoru "w poniżaniu siebie samego i w umartwianiu ciała" (2,32) obce były normatywnym naukom żydowskim. Zazwyczaj ascetyzm wywodzi się z dualistycznej koncepcji życia, która pogardza materialną częścią świata i ludzkim ciałem, aby uzyskać wyższy stopień uświęcenia. Żadnych śladów takiego dualistycznego poglądu nie można znaleźć w hebrajskiej koncepcji człowieka, która jest od początku do końca koncepcją całościową, monistyczną.
Istnieją pewne wskazówki również w Nowym Testamencie, że w czasach apostoła Pawła ta forma ascezy rozwijała się wewnątrz Kościoła. W liście do Rzymian 14 Apostoł ustosunkowuje się do waśni i konfliktów, spowodowanych pewnym ascetycznym przyjęciem, gdzie (podobnie jak w Kolosach) upierano się przy wegetarianizmie i powstrzymywano się od picia wina, oraz święcono i wyróżniano określone dni (14,5-6). Podobne przyjęcie odbyło się prawdopodobnie w Efezie, skoro Paweł ostrzega Tymoteusza przed tymi, którzy zabraniają " wchodzić w związki małżeńskie, [nakazują] powstrzymywać się od pokarmów, które Bóg stworzył, aby je przyjmowali z dziękczynieniem wierzący i ci, którzy poznali prawdę. " (I Tym 4,3).
Trudno powiedzieć czy ascetyczna nauka pojawiła się za pośrednictwem sekciarskiego judaizmu, czy też pogańskiego ascetyzmu. Reżim wegetariański zalecały: żydowskie sekty, takie jak Terapeuci i prawdopodobnie Esseńczycy; sekty gnostyczne, takie jak Enkratyci, Ebionici i Marcjonici oraz szkoły pogańskie takie jak misteria orfickie Pitagorejczyków i Neoplatończyków. Powodów praktykowania ascezy i postu przez pogan było wiele. Wierzono na przykład, że post przygotowywał człowieka do otrzymania objawienia Bożego.
Najbardziej wiarygodnym wnioskiem, z którym zgadza się najwięcej uczonych jest wniosek, iż fałszywe nauki i praktyki Kolosach miały charakter wierzeń synkretystycznych, zawierających elementy zarówno pogańskie jak i żydowskie. Do Starego Testamentu odwoływano się najwidoczniej po to, aby znaleźć usprawiedliwienie dla własnych synkretystycznych wierzeń oraz praktyk. Jeżeli wniosek ten jest prawidłowy (a to wydaje nam się bezdyskusyjne), to wobec tego faktu nawiązanie przez Pawła do szabatu i do świąt rozumieć należy w kontekście heretyckich, ascetycznych i synkretystycznych praktyk, którym przeciwstawia się apostoł. W takim przypadku cokolwiek zostało powiedziane na temat spaczonego posługiwania się instytucją podobną sobocie, nie da się legalnie zastosować do podważenia ważności przykazania "per se". Przepis bowiem nie zostaje unieważniony przez fakt potępienia jego nadużycia. Ale zanim skoncentrujemy się bardziej bezpośrednio na stanowisku Pawła wobec szabatu, musimy upewnić się, co w istocie zostało potępione w tekstach listu do Kolosan (2,16-17) - praktyki czy sama zasada?
Praktyki czy zasada?
W świetle faktu, że praktyki te podkopywały zasadę wystarczalności odkupienia, dokonanego przez Chrystusa, należałoby oczekiwać, że Paweł potępi je całkowicie. Ale czy apostoł czyni to rzeczywiście? Czy formalnie potępia pięć ascetyczno - kulturowych praktyk ("jedzenie, picie, świętowanie, nów księżyca i szabat").
Rozpatrzmy najpierw czasownik, którego używa: "M? ??? ??? ?ľ?? ??????? - niechże was tedy nikt nie sądzi". Czasownik jest neutralny i nie oznacza "potępienia", lecz "sądzenie", (obojętne - aprobująco czy dezaprobująco). Paweł używa tego samego czasownika ponownie w liście Rzymian, gdy omawia podobny problem: "niechże ten, kto je nie pogardza (sądzi) (ľ? ???????)tym ,który nie je (14,3). Jeden robi różnicę między dniem a dniem, drugi zaś każdy dzień ocenia (??????) jednakowo "(14,5). Znaczenie czasownika ( ?????)zgodnie z powszechnym zastosowaniem nie odnosi się do słowa "potępiać", ale raczej "wyrażać opinię", rozwiązywać", "sądzić". Zauważamy więc, że użyty tu czasownik wskazuje na to, że Paweł okazuje daleko idącą tolerancyjność w tej kwestii. Nie potępia on specyficznych praktyk, ale po prostu domaga się, ażeby nikt nie czuł się zobowiązany do ich przestrzegania.
"Zauważamy, że Paweł podejmuje tu daleko szerszy problem niż zaniechanie przestrzegania praw dotyczących pokarmów i pór świątecznych. Pozostawia on tę sprawę otwartą indywidualnie dla każdego. Ma on do powiedzenia tylko tyle, że przestrzegania albo też i nie przestrzeganie tych praktyk nie stanowi żadnej podstawy do sądzenia kogokolwiek w sądzie oceniającym postępowanie Kolosan" - A. Lukyn Williams.
Wnioskujemy stąd, że w wersecie 16 ostrzeżenie Pawła nie jest wymierzone przeciwko sobocie, przeciw świętym i prawom dietetyki jako takim, ale raczej przeciwko ludziom, którzy praktyki te uważają jako obowiązujące dodatki do kanonu doskonałości chrześcjańskiej i za konieczną ochronę "od żywiołów świata", zaprzeczając tym samym wystarczalności Chrystusa. To że Paweł nie miał wcale zamiaru uważać tych praktyk i obrzędów za całkiem bezwartościowe, wynika dalej z tekstu 17: " Są to tylko cienie spraw przyszłych, a rzeczywistość należy do Chrystusa. Uznając święte dnie Starego Testamentu za "cienie rzeczy przyszłych" nie mógł Paweł "unieważnić soboty z podaniem jej nazwy i jednocześnie nazwać ją cieniem, który przeminął".
E.F. Scott - "Będąc sam Żydem, Paweł nie mógł przyznać, że najbardziej uświęcone obrzędy judaizmu są bezwartościowymi cieniami. Myśl jego jest raczej podobna do argumentacji autora listu do Hebrajczyków, który odkrywa wartość ukrytą we wszystkich starodawnych ceremoniach. Tak dalece jednak, jak wskazują one na przyszłość w swego rodzaju języku obrazowym - aż do wielkiego spełnienia, to znaczy, że sobota jest symbolem doskonałego odpoczynku Boga."
Niektórzy komentatorzy nie potrafią jednak dostrzec tego w jaki sposób Paweł może uznać starotestamentowe dni święte i ascetyczne praktyki o charakterze synkretystycznym za "cienie". Co więcej czasownik "są (?????) cieniem" interpretuje się albo tłumaczy jako "były (??) cieniem", dając tym samym do zrozumienia, że funkcja ich absolutnie ustała wraz z przyjściem Chrystusa. Sugestywna interpretacja jakoby te cienie spełniały swą rolę w sposób legalny tylko do czasu przyjścia Chrystusa, ale już po Jego przyjściu nie - jest nieprawdą. Jakże bowiem "zabobonne tabu", dotyczące diety mogło być akceptowane tylko w pewnym czasie, a później zostać kategorycznie odrzucone?
Najbardziej wiarygodny jest wniosek, że Paweł nie dyskutuje na temat pochodzenia, formy czy legalności tych obrzędów, ale raczej potwierdza ich wartość. Czyni tak najprawdopodobniej dlatego, że uznaje je za wyraz szlachetnych i szczerych - chociaż błędnych - aspiracji duchowych. Zauważamy pełne miłości podejście do współwyznawców, którzy nieco oddalili się od prawdy zbawiennej w Chrystusie. Apostoł umiejscawia te obrzędy we właściwej perspektywie w stosunku do Chrystusa. A czyni to przy pomocy przeciwstawienia "ciało - cień". W tej perspektywie Paweł dostrzega, że nie tylko święcenie dni świętych, ale nawet skrupuły dotyczące diety służyć mogą za cień przygotowujący chrześcjan do rzeczywistości świata przyszłego. ("Fakt, że Paweł nie potępia w liście do Rzymian 14, skrupulatności przestrzegania diety, ale nakłania do jej przestrzegania "dla Pana" (14,6) wskazuje na to, iż uznaje on pewne pozytywne funkcje tego rodzaju praktyk.").
Starotestamentowe instytucje stanowią swoiste poselstwo dla chrześcjan Pascha (nazywana wielkanocą) upamiętnia zbawczą ofiarę Chrystusa i głosi jego przyjście, niekwaszony chleb jest symbolem "szczerości i prawdy". Pięćdziesiątnica zbiorem pierwocin, wylaniem Ducha Świętego, sobota stanowi przedsmak wiecznego odpoczynku. Jednakże Paweł ostrzega, że cienie te muszą być traktowane jedynie jako substytut rzeczywistości, którą jest Chrystus, "Ciało" (wiersz 17) i "Głowa" (w. 19).
Zbyt często religię redukowano do rytuałów i norm posłuszeństwa. William Barclay trafnie pojmuje myśl Pawłową, gdy pisze: "Paweł powiada, że .... religia, opierająca się na spożywaniu określonych potraw i piciu pewnych napojów oraz na powstrzymywaniu się od innych, religia, która zasadza się na sobocie i na temu innych praktykach obrzędowych jest tylko cieniem prawdziwej religii; prawdziwa bowiem religia - to społeczność wraz z Chrystusem". Jakikolwiek plan legalistycznej pobożności może jedynie uczynić z chrześcjanina niewolnika "ciała", który pyszni się bezpodstawnie cielesnym usposobieniem swoim (2,18). Rozwiązanie proponowane przez apostoła ascetycznemu i kultowemu legalizmowi brzmi:
".... tego co w górze szukajcie, gdzie siedzi Chrystus po prawicy Bożej. O tym co w górze myślcie, nie o tym co na ziemi. Umarliście bowiem, a życie wasze jest ukryte wraz z Chrystusem w Bogu" (3,1-3).
Wnioskujemy stąd, że w liście do Kolosan 2,16 Paweł nie potępia powstrzymywania się od spożywania pokarmów i napojów lub też zachowywania świętych dni, takich jak szabaty, ale potępia złą motywację tego wszystkiego. Apostoł krytykuje propagowanie tych praktyk jako środek pomocniczy do zbawienia i do uzyskania ochrony przed "żywiołami świata".
Sobota w liście do Kolosan.
Święty czas nakazywany przez nauczycieli odnosił się do święta lub nowiu księżyca bądź szabatu. Wszyscy komentatorzy zgodni są co do tego, że te trzy słowa układają się w logiczne i progresywne następstwo (doroczny, miesięczny i tygodniowy), jak również, że jest to wyczerpujący wykaz świętych okresów czasu.
Czy liczba mnoga "??ßß???" odnosi się wyłącznie do soboty jako dnia siódmego? Fakt, że liczba mnoga ma trzy znaczenia, mianowicie (I) kilka (kilkanaście) szabatów /Ez. 46,3 Iz. 1,13; Dz. Ap 17,2/ (II) jeden szabat (pomimo liczby mnogiej) /Ez 20,11 Mk 1,2l; 2,23/. (III) cały tydzień /Ps 23,1; Mk 16,2 Łk 24,1 Dz. Ap. 20,7/, skłonił niektórych do wniosku, że w liście do Kolosan określenie to odnosi się nie tylko soboty jako dnia siódmego, ale również do dni powszednich. Widzimy więc, że słowo to już samo przez się bez wnikania w kontekst hellenistyczny, z którym mamy do czynienia, niewiele posiada wspólnego z sobotą określoną jako pamiątka stworzenia.
Pogląd ten zasługuje na rozważenie, skoro wykaz pojawiający się w liście mówi o dorocznych, miesięcznych i cotygodniowych świętach. Ponadto fakt, że w Gal. 4,10, (por Rz. 14,5), gdzie Paweł przeciwstawia się podobnym fałszywym naukom, które kładły nacisk na przestrzeganie "dni" (liczba mnoga), daje nam powody do przekonania, że zwrot "szabaty" w liście do Kolosan obejmuje w tym określeniu inne dnie niż szabat cotygodniowy. W tym przypadku apostoł Paweł ostrzega przed obchodzeniem dorocznych, comiesięcznych i cotygodniowych dni świętych w ogóle (włączając w to sobotę). Oprócz tego zauważamy, że umieszczono obok siebie "jedzenie i picie" oraz święcenie dni świętych. Ta sama korelacja pomiędzy jedzeniem a postem oraz święceniem określonych dni wynika z tekstu (Rzym 14,6). Jest więc ogólnie biorąc możliwe, że "dni" z listów do Rzymian i Galacajn oraz "szabaty" z listu do Kolosan są ze sobą powiązane. Włączono w to oprócz soboty inne jeszcze dni tygodnia, charakteryzujace się obowiązkowym postem i powstrzymywaniem się od spożywania pokarmów zakazanych.
Doskonale wiadomo, że nie tylko Żydzi, ale nawet pierwsi chrześcjanie pościli w pewnych wyznaczonych dniach. Didache (8:1): napomina chrześcjan, aby nie pościli wraz z obłudnikami w drugim i piątym dniu tygodnia, ale aby to raczej czynili czwartego i szóstego dnia. Zauważmy, że w tzw. Dokumencie Zadokitów obowiązek przestrzegania postów łączy się ściśle z dniami świętymi. "Święć szabat szczegółowo pod każdym względem, a święta i posty - zgodnie z praktykami ustalonymi od początku przez ludzi, którzy wprowadzili nowe przymierze w kraju Damaszku" (Dokument Damescański).
Wiemy jednak, że post nie był dopuszczalny u Żydów w szabat, podobnie jak u pierwszych chrześcjan. Oznaczałoby to, że skoro jak utrzymują niektórzy, powstrzymywanie się od jedzenia o czym jest mowa w listach do Rzymian i Kolosan, może być słusznie związana z dniami i szabatami to te ostatnie nie mogłyby się odnosić bezpośrednio do soboty - siódmego dnia - ale raczej do pewnych dni postu w tygodniu. W. Rordorf "nie jest pewne, co powinniśmy rozumieć przez zwrot "przestrzeganie dni". Skoro zwrot ten pojawia się w kontekście omawiającym powstrzymywanie się od spożywania pokarmów, to moglibyśmy pomyśleć o nim w kategoriach pewnego rodzaju dnia postu".
Jeżeli założymy w celach badawczych, że "szabaty" z Kolosan odnoszą się do dnia sobotniego lub obejmują go, mamy do rozważenia kwestię: Jakiego rodzaju święcenia szabatu bronili fałszywi nauczyciele? Dane, jakich dostarcza list do Kolosan, są zbyt szczupłe, aby można było na ich podstawie wyczerpująco odpowiedzieć. Jednakże sam charakter herezji pozwala nam na wyciągnięcie pewnych podstawowych wniosków. Rygorystyczne podkreślenie obowiązku przestrzegania przepisów dietetycznych mogłoby być niewątpliwie przeniesione również na zagadnienie święcenia soboty. Uwielbienie "żywiołów świata" dotknęłoby także praktykę święcenia soboty i świętych dni, skoro powszechnie wierzono, że moce pozaziemskie, które kierują ruchem gwiazd, kontrolują również kalendarz i życie ludzkie.
Günter Bornkamm komentuje to następująco: "Paweł wspomina nów księżyca i szabat (Kol 2,16) dni miesiące, pory roku i lata (Gal 4,10), to znaczy w każdym przypadku dni i pory czasu, których nie ma pod znakiem historii zbawienia, ale które są pod znakiem okresowych cykli natury, to znaczy cykli odnoszących się do ruchu gwiazd. W ten sposób żywioły świata " ???????? ??? ???ľ??" stanowią ich treść i znaczenie."
W kontekście więc herezji Kolosan widać, że sobota była zachowywana nie jako znak stworzenia, wyboru lub odkupienia, ale jak na to wskazuje Eduard Lohse, "w imię żywiołów świata, które kierują biegiem gwiazd i w ten sposób również wyznaczają dokładnie porządek kalendarzowy". Historia podaje, że ten astrologiczny przesąd panował nie tylko w kręgach hellenistycznych ale także w judaizmie.
List Diognetusa: "Ale co do nich (tzn. Żydów skrupulatności, dotyczącej potraw mięsnych oraz ich przesądów w czasie szabatów, ich chełpliwości z powodu obrzezania i ich fanatyzmu z powodu postów i nowiu księżyca, co jest strasznie śmieszne i niewarte uwagi, to uważam, że nie potrzebujesz jakichkolwiek pouczeń ode mnie na ten temat"
Hipolit: "Elchazaita mówi w ten sposób: Istnieją niepobożne gwiazdy... strzeż się mocy dni, władzy tych gwiazd i nie angażuj się w rozpoczynanie jakiegokolwiek przedsięwzięcia w dniach, którymi rządzą takie gwiazdy. Nie chrzcij mężczyzny ani niewiasty w dniach tych gwiazd, gdy księżyc (wschodzący) spośród nich obiega niebo i wędruje razem z nimi... Ale ponadto uczcij dzień szabatu, nawet jeżeli jest on, w czasie którego rządzi moc tychże gwiazd." (The Refutation of all Heriesies).
Kazanie Piotra: "Nie oddawajcie mu czci, tak jak to czynią Żydzi, bowiem oni, którym się zdaje, że sami znają Boga, nie znają Go, służąc aniołom i archaniołom, miesiącowi i księżycowi: a jeżeli żaden księżyc nie jest widoczny, nie świętują tego, co nazywają pierwszym szabatem; nie przestrzegając ani nowiu ani dni niekwaszonego chleba, ani święta (szałasów), ani wielkiego dnia (pojednania)."
Zauważmy jednak, że apostoł nie występuje przeciwko formie tych obrzędów, ale przeciw ich zdeformowanej funkcji. Sposób, w jaki chrześcjanie jedzą, piją i święcą dni oraz pory roku, pozostaje (jak stwierdzono w Rzym 14,5) sprawą ich osobistych przekonań. Powinno się je respektować, ale już motywacja służąca do przestrzegania tego zwyczaju nie jest sprawą osobistego punktu widzenia. Obrzędy te muszą pozostać cieniem wskazującym na Chrystusa. A zatem Paweł nie przeciwstawia się formie lub sposobowi przestrzegania świętego czasu, ale ich wypaczonej funkcji i motywacjom.
Sobota w innych listach.
Działająca w Rzymie pewna fanatyczna heretycka grupa ascetów, łudząco podobna do ugrupowania w Kolosach, broniła ścisłego wegetarianizmu, abstynencji od wina i przestrzegania określonych dni (Rz. 14,1-10). Jak sugerowaliśmy to już wcześniej, Paweł prawdopodobnie łączy jedzenie lub post ze święceniem określonych dni. Jeżeli interpretacja taka jest poprawna, to wówczas "dni" wspomniane w (Rzym. 14,5-6) nie obejmują soboty, wiemy bowiem, że jest traktowana jako dzień uroczysty, a nie jako dzień postu. Problem w Rzymie mógł mieć łagodniejszy charakter niż problemy Kolosan i Galatów, widzimy bardziej tolerancyjny i powściągliwy charakter listu apostoła:
"Jeden robi różnicę między dniem a dniem, drugi zaś każdy dzień ocenia jednakowo; niechaj każdy pozostanie przy swoim zdaniu. Kto przestrzega dnia, dla Pana przestrzega; kto je, dla Pana je, dziękuje bowiem Bogu; a kto nie je, dla Pana nie je, i dziękuje Bogu "(Rzym. 14:5-6).
Zasada postępowania zgodnie z własnymi przekonaniami i respektowania różnych punktów widzenia na sprawę określonych dni i towarzyszących im przepisów dietetycznych wchodzi w liście do Rzymian w widoczny kontrast z zasadą usprawiedliwienia przez wiarę. W tej ostatniej bowiem kwestii Paweł odmawia stanowczo jakiegokolwiek kompromisu, podczas gdy w pierwszym przypadku uznaje sumienie jednostki za kryterium ultymatywne i autorytet. Czym wytłumaczyć tę oczywistą różnicę? Odpowiedzi należy szukać w rozumowaniu Pawła na temat tego, co jest istotne, a co nieistotne dla dzieła zbawienia. Jest to dla Pawła zasada istotna i nie do zakwestionowania (Rzym. 3,22; 3,26-28; 4,3; 4,13; 4,22-25; 5,1) Ale skoro wiara ma to do siebie, że jest różnie doświadczania i u każdego chrześcjanina znajduje różny wyraz, więc sam sposób praktykowania wiary jest nieistotny, (o ile nie przeczy dziełu zbawienia). "Niechaj każdy pozostanie przy swoim zdaniu" (14,5) - powiada Paweł. Podstawową zasadą, dla określenia prawidłowości przestrzegania dni lub prawideł dotyczących pokarmów, jest przekonanie o motywacji wypływającej z pragnień uczczenia Pana. ("Panu świętuj" - 14,6-7; Por I Kor 6,13).
Na podstawie tej właśnie zasady możemy zadać pytanie, czy Paweł mógł bronić unieważnienia zasady przestrzegania soboty, potwierdzając ważność przez uczestnictwo w zgromadzeniu sobotnim? Czytając jego listy oraz historię pierwszych chrześcjan trudno uwierzyć, ażeby mógł on potraktować taką praktykę jako przeszkodę dla uczczenia Pana, skoro sam "według zwyczaju", z którego był znany (Dz. Ap 17,2) spotykał się z Żydami i Grekami w soboty w synagodze (Dz. Ap 18,4). Niektórzy interpretatorzy mylnie próbują tłumaczyć wersety z 14 rozdziału listu Rzymian, iż konflikt pomiędzy słabymi a mocnymi opiera się na spożywaniu pokarmów czystych i nieczystych, jak również przestrzeganiu i nie przestrzeganiu soboty, nawiązując do prawa Mojżeszowego.
Nie można domagać się uzasadnienia takich przekonań ze strony Starego Testamentu. Nigdzie Mojżesz nie wymaga ścisłego wegetarianizmu, całkowitej abstynencji od wina (14,21) i preferencji do postu. Konflikt pomiędzy "słabym i mocnym" na temat praktyk dietetycznych i określonych dni pozostaje w bardzo luźnym związku z prawem Mojżeszowym. "Człowiek słaby ", który "jarzynę jada" (14,2) nie pije żadnego wina (14,21) i robi różnicę między dniem a dniem (najwidoczniej robi to z powodu postu) nie może opierać swego przekonania na tym to właśnie prawie. Paweł pisze by przyjmować słabych nie wdając się w spory. Cała dyskusja toczy się nie na temat wolności i braku wolności w zachowywaniu prawa, ale dotyczy "nieistotnych" skrupułów sumienia, podyktowanych nie boskimi przepisami, ale ludzkimi konwencjami i przesądami. Zauważmy, że różnica pomiędzy czystym, a nieczystym pokarmem jest w liście do Rzymian (14,14) odmienna od tej, z którą stykamy się w III księdze Mojżeszowej rozdział 11. W księdze tej pokarmy niedozwolone przez prawo określa się słowem "?????????" (w Septuagincie) co znaczy nieczyste. W liście do Rzymian występuje jednak słowo "??????" co znaczy "pospolite". Najwidoczniej dyskusja toczyła się wokół tego, że mięso, które samo przez siebie nie było prawnie zakazane do spożycia, lecz zabronione z powodu ofiarowania go bałwanom (por I Kor 8,1-13), niektórzy traktowali to jako "??????". Z tego więc powodu nie nadawało się ono do spożywania przez ludzi.
Zbór w Galacji
Sytuacja Galatów była całkowicie odmienna. Tutaj Paweł udziela stanowczej reprymendy tym chrześcjanom, wywodzącym się z pogan, którzy obrzezywali się (Gal 6,12; 5,2) i którzy zaczęli "zachowywać dni i miesiące, i pory roku i lata" (4,10). Określa stosowanie przez nich tych praktyk jako powrót do niewoli "słabych i nędznych żywiołów" (???????? - 4,8). Pod wieloma względami polemika w liście do Galacjan (4,8-11) przypomina polemikę z listu do Kolosan (2,8-23). W obu tych tekstach określa się przesądne i zabobonne święcenie świętych dni jako uległość "żywiołom". W liście do Galacjan ujawnienie roli fałszywych nauczycieli jest mocniejsze. Są tam oni potraktowani jako "przeklęci" (1,9), gdyż głoszą inną ewangelię. Nauczanie przez nich, że przestrzeganie określonych dni i pór roku konieczne było do uzyskania usprawiedliwienia i zbawienia, wypaczało istotnie cały sens ewangelii (5,4).
Czy w liście do Galacjan chodzi, czy też nie chodzi o sobotę? Zależy to od interpretacji słowa "dni" (4,10). Niektórzy krytycy dowodzą na podstawie paralelnego fragmentu z Kol. (2,16), gdzie "szabaty" są wyraźnie wspomniane, że owe "dni na pewno wskazują na szabaty". Nie zaprzeczamy tej możliwości, ale wykazaliśmy już wcześniej, że liczba mnoga "szabaty", zastosowana w liście do Kolosan, była powszechnym sposobem określenia nie tylko soboty, ale także całego tygodnia. W ten sposób liczba mnoga "dni" z list do Galacjan mogłaby z powodzeniem wskazywać, że "szabaty" z listu do Kolosan są "dniami powszednimi", a nie na odwrót.
Zakładając, że sobota jest częścią "dni" święconych przez Galacjan, zmuszeni będziemy zadać sobie wymagające odpowiedzi pytania: Czy motywowano zwyczaj święcenia soboty i obchodzenia uroczystych świąt? Czy Paweł przeciwstawia się biblijnemu przepisowi, który nakazuje święcenie soboty, czy też piętnuje wypaczony sposób stosowania tych praktyk religijnych?
Panuje na ogół zgoda co do tego, że święcenie przez Galacjan świąt żydowskich umotywowane było przesądnymi wierzeniami we wpływ sił nadprzyrodzonych. Sugeruje to reprymenda Pawła, iż przyjęcie przez nich tych praktyk stanowiło próbę powrotu do poprzedniego, pogańskiego podporządkowania się żywiołom i demonom (4,9). Najwidoczniej z powodu swego pochodzenia Galacjanie, jak słusznie zauważa W. Rordorf, "mogli dostrzegać w przestrzeganiu przez Żydów pewnych dni i pór roku nic więcej jak tylko oddawanie religijnej czci gwiazdom i siłom natury". Fakt, że w świecie pogańskim święcenie żydowskiego szabatu przypisywano złemu wpływowi planety Saturn, być może przyczyniał się do rozwoju takiej błędnej koncepcji. Wynikałoby stąd, że święcenie soboty praktykowane przez Galacjan, umotywowane było zabobonną błędną koncepcja, wynikającą z biblijnego przepisu.
Paweł stawia sobie jednak za cel nieeksponowanie przesądnych idei, towarzyszącym tym obrzędom, ale rzuca wyzwanie całemu systemowi ekonomii zbawienia, lansowanemu przez fałszywych nauczycieli z Galacji. Uzależniając usprawiedliwienie wiernych i przyjęcie ich przez Boga od takich spraw jak obrzezanie oraz przestrzeganie dni i pór roku, Galacjanie czynili zbawienie zależnym od ludzkich występków i osiągnięć. Zdaniem Pawła jest to sprzeniewierzenie się Ewangelii: "Odłączyliście się od Chrystusa wy, którzy w prawie szukacie usprawiedliwienia; wypadliście z łaski" (Gal. 5:4).
To właśnie w takim kontekście należy rozumieć demaskatorską wypowiedź Pawła, dotyczącą przestrzegania dni i pór roku. Gdyby motywacje przestrzegania tego rodzaju przepisów nie podkopywały żywotnej zasady usprawiedliwienia przez wiarę w Chrystusa, to Paweł zalecałby ich tolerowanie i respektowanie (jak czyni to w Rz. 14), nawet gdyby niektóre z tych idei obce były nauczaniu starotestamentowemu. Skoro jednak motywacje dla uprawiania tych praktyk fałszowały samą podstawę zabawienia, wprowadzając w ich miejsce dogmaty własne, to Apostoł nie omieszkał ich odrzucić. A więc zarówno w liście do Galacjan, jak i w liście do Kolosan Paweł przeciwstawia się nie zasadzie przestrzegania soboty, ale spaczonemu stosowaniu obrzędów kultowych, które zostały desygnowane po to, aby wywyższać zbawienie przez łaskę Bożą.
Podsumowanie:
Dokonana przez nas analiza trzech tekstów apostoła Pawła przytaczanych na ogół za dowód odrzucenia przez niego soboty jako ceremonialnego cienia ze Starego Testamentu, wykazała, że interpretacja taka jest nieuzasadniona z kilku względów:
Po pierwsze, we wszystkich trzech tekstach Paweł nie dyskutuje wcale zagadnienia, czy przykazanie dotyczące (soboty) pozostaje nadal czy nie, ale raczej przeciwstawia się kompleksowym praktykom ascetycznym i kultowym, które (szczególnie w Galacji i w Kolosach) podkopywały żywotną zasadę usprawiedliwienia przez wiarę w Jezusa Chrystusa.
Po drugie fakt, że zabobonna forma święcenia soboty była, jak się wydaje, częścią heretyckich nauk zdemaskowanych przez apostoła Pawła (rola przyrody w odbywaniu praktyk) nie unieważnia obowiązującego przepisu, skoro jak się okazuje, przedmiotem potępienia jest tylko wypaczenie przepisu, a nie sam przepis. Nagana z powodu błędnego stosowania przepisu biblijnego nie może być w sposób prawnie uzasadniony interpretowana jako zniesienie samego przepisu.
Po trzecie fakt, że Paweł zaleca tolerancję i poszanowanie występujących różnic w praktykach dietetycznych i w święceniu określonych dni (Rz. 14,3-6), wywodzących się z ludzkich konwenansów, wskazuje na fakt, że w kwestii "dni" jest on zbyt liberalny, aby lansować unieważnienie przykazania dotyczącego soboty i przyjęcia w zamian zasady święcenia niedzieli. Gdyby miał tak postąpić, to spotkałby się z opozycją i nie kończącymi się dysputami ze strony obrońców soboty. Brak jakiegokolwiek śladu takiej polemiki jest, jak się wydaje, najbardziej przemawiającym świadectwem poszanowania ze strony apostoła Pawła instytucji soboty.
Zauważamy iż Paweł, gdy kiedykolwiek i gdziekolwiek próbowano wywyższać praktyki jako podstawę zbawienia, wówczas demaskował i wykazywał ich spaczoną funkcję. Moglibyśmy zatem powiedzieć, że Paweł odrzucał sobotę jako środek zbawienia, ale akceptował ją jako cień wskazujący na ciało, które należy do Chrystusa.
Większość fragmentów zaczerpnięta została z obszernego opracowania: FROM SABBATH TO SUNDAY. A HISTORICAL INVESTIGATION OF THE RISE OF SUNDAY OBSERVANCE IN EARLY CHRISTIANITY - Samuella Bacchiocchi.

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Powrót do strony poprzedniej